środa, 28 sierpnia 2013

4. Złodziej i tyle!

Poszliśmy do Mario. Czułam sie tak bosko. Przebrałam sie szybko i zeszłam na dół. 
-Mam sie spodziewać małych Reusków?-zaśmiał sie Gotze
Walnełam go w bok.
-Nigdy...
Usiedliśmy w salonie. Do ich treningu została godzina. Zaczeliśmy oglondać jakieś filmy. Marco sie do mnie tak pięknie uśmiechał. Kurde dlaczego Mario musi siedzieć obok. Poszłam na dwór. Po chwili przyszedł Marco.
-Idziesz z nami na trening?
-Tak...
Bardzo chciałam żeby mnie znów pocałował. We trójke powoli szliśmy na stadion. Kilka razy wydawało mi sie że Reus chce złapać mnie za ręke. Oni poszli do szatni a ja na trybuny. Jeżeli to był trening to jestem król Julian xD Siedziałam tam wpatrując sie w murawe. 
-Lenka to ty?-spytała kobieta
-Tak... cześć Aguś...-przytuliłam ją
-Co tam?-zapytała
-Nic ciekawego... 
-Napewno?
-Oj nic...
-Przeciesz wiesz że mi możesz powiedzieć
-Tak wiem... może potem ci powiem
Nagle podbiegła do nas maleńka dziewczynka. 
-Mamo... kto to jest?
-To jest ciocia Lena :)
-Ciociu Leno zabierzesz mnie do taty?
-Dobrze...
Zeszłyśmy na dół. Ona jest prze słodka. Po prostu mały aniołek. Letko mnie pociągneła do Kuby. Błaszczu złapał ją w ramiona i zakręcił sie. Odeszłam troche od nich. Chciałam iść do Agi ale Marco mi nie pozwolił.
-Puść mnie uparciuchu...
-Oj weź 
-No co? Chcesz coś?
-Nom całusa :)
-Chyba cie coś boli-zaśmiałam sie
-Tak... przyjdziesz dziś do Matsa na impreze?
-Nie wiem-wyślizgnełam sie z obięć
Zabrałam Mario na zakupy. Musiałam kupić sobie sukienke. Mario padał po 10 sklepach. Wreszcie znalazłam.była to biała sukienka do kolan i bez ramiączek. Do tego białe balerinki. W domu szybko sie ubrałam i umalowałam. Mario czekał w salonie.
-I jak wyglondam...
-O ja nie moge... lepiej zmień...
-Nie ładnie?
-Pięknie tylko boje sie że cie mi zabiorą...
Po 20 minutach byliśmy u Hummelsa. Na zewnątrz było słychać głośną muzyke.Otworzył nam Mats. Uśmiechnoł sie i nas wprowadził. Od razu zobaczyłam Marco. Podeszłam do niego. Zakryłam jego oczy.
-Hej piękna...
-Hejo
-Wyglondasz prze cudnie
-Dziękuje ty też
Zaczeła sie zabawa. Tańczyłam z Reusem cały czas. Było super. Troche wypiliśmy ja chyba najmniej. Siedliśmy na kanapie.
-Jesteś zmęczona?
-Ociupinke... 
-Idź spać
Zrobiłam jak powiedział. Rano obudził mnie Mats który upadł na mnie.Wstałam izaczełam szukać Marco. Siedział w kuchni popijając kawe.
-Lena wiesz że trzeba ich obudzić...
-Tak wiem
Zaczeliśmy chodzić po całym domu i ich budzić. Nie mogliśmy znaleść Lewego.
-No a jeśli coś mu sie stało?
-Prędzej mi a nie jemu...
I nagle usłyszeliśmy jakiś krzyk. Szybko pobiegliśmy na dwór. Lewy uciekał przed jakąś starszom kobietą.
-No ale prze pani myślałem że to czupakabra...
-Złodziej i tyle!
Staruszka kopneła go w czułe miejsce. Ja nie mogłam powstrzymać sie od śmiechu.
-R... Robert haha coś ty wymyślił? 
-No bo ta pani ma na głowie czupakabre i ja chciałem ją nakarmić... 
-Ileś ty wczoraj wypił?
-Ja? Maleńko tylko 4 puszki i troche...
-Oki rozumiem... to choć do środka pijaku xD
-Dobra ale kupicie mi czupakabre...
-Tak i trzydzieści jednorożców
-Jej będe patatajać na jednorożcu xD

------------
Nie podoba wam sie? Nikt ni komętuje...:(
Czytasz=komętujesz
Bardzo was o to prosze 

wtorek, 27 sierpnia 2013

3. Pocałunki

Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo...
-Gdzie jesteś?!-odezwała sie macocha
-Nie twoja sprawa!
-Znajdziemy cie i dostaniesz tak że nie będziesz mogła nic robić!
-Nigdy mnie już nie zobaczycie...
Usłyszałam głos ojca.
-Nie bądź taka pewna...
Rozłączyłam sie szybko. Musieli mi zepsuć dzień. Boje sie że mnie znajdą. Szłam powi patrząc na to miasto. Poszłam na stadion. Nie za bardzo mi to wyglondało na trening. Ktoś mnie przytulił od tyłu.
-Śliczna jesteś
-Nie
-Tak
-Nie
-Tak
-Robert weź idź...
-Nie lubisz mnie już?
-Robert...
Uśmiechną się słodko. To poprawiło mi humor . Trener zawołał go na trening. Była już 18 więc wracaliśmy do domów. Marco śmiał się z Roberta bo założył moje szpilki.To było boskie.
-Ej oddaj mi je bo rozwalisz...
-Nie...-zaczął uciekać
Wtedy Mario wpadł na pomysł.
-Pobawmy się w chowanego co wy na to
-Jak na lato ale ty liczysz-powiedziałam
No i zaczęła się zabawa. Marco chwycił mnie za rękę i pociągnął do pokoju Gotze. Siedliśmy w kącie. Kurde ale on jest przystojny. Marco otworzył szafę. Wślizgnęliśmy się tam.
-Ci...-szepną - tu nas nie znajdzie.
-To dobrze-powiedziałam
Spędziliśmy tam dobre 15 minut. Reus wyszedł i po chwili wrócił.
-Te cepy siedzą w salonie i oglondają film...
-Może ich nastraszymy
-Jak?-spytał z uśmiechem
-Zejdziemy na dół po cichu i gdzieś pójdziemy a oni będą się martwić...
-Oki
Po chwili byliśmy na zewnątrz. Przeszliśmy chyba całe miasto. Byłam zmęczona.Marco powiedział że pójdziemy do jego domu. Siedliśmy przed telewizorem. Oczy same mi się kleiły.
                                                              Marco
Lena zasnęła oparta o moje ramie. Jest taka śliczna. Powoli ją podniosłem i położyłem na łóżku. Wtedy zobaczyłem na jej ręce kilka siniaków. Skąd ona je ma? Czy ktoś ją bił? Nie pozwolę na to.  Nigdy jej już nikt nie skrzywdzi.
-Obiecuje ci...-szepnołem
Wróciłem do salonu. Nie wiem dlaczego tak bardzo chce aby ona była bezpieczna. Jeszcze na nikim mi tak bardzo nie zależało. Ale ona na pewno uważa mnie tylko za przyjaciela. Wyjołem telefon i zadzwoniłem do Kuby. 
-Cześć...
-Marco wiesz która jest godzina...
-Wiem wiem no ale ja mam problem
-Jaki?
-Zakochałem sie
-A weź ty zakochujesz się w takich które lecą na kasę
-Ona nie jest taka...
-Kto to?
-Lena...
-Spoko... ale nasza Lena?
-Tak nasza
-Yhm
-Ja chce aby była tylko moja Kuba jeszcze do nikogo nie czułem czegoś podobnego...
-Ja takie coś czuje do mojej żony i córki...
-Dobra idź spać bo mi teraz nie pomożesz
-Pa do jutra
Przez całą noc nie spałem. Rano Lena zrobiła śniadanie. Musiałem się dowiedzieć skąd ma siniaki.
-Moge cie o coś spytać?
-Jasne
-Skąd masz te siniaki
Stanęła jak wryta.
-Eee... bo ja ostatnio upadłam...
-Powiesz prawde?
-No przeciesz mówie...
-Nie prawda... prosze powiedz
-Marco ja nie chce...
-Dobrze ale jak będziesz chciała się wygadać to ja jestem zawsze dla ciebie otwarty.
-Wiem...
Przytuliła się do mnie mocno.
-I dziękuje ci za to bardzo...
-To idziemy?
-Gdzie?
-Do Mario pewnie się martwi...
-A jasne...
                                                                   Lena
Przy nim czuje się tak bezpiecznie. Wyszliśmy na dwór. Okazało się że leje jak nie wiem. Zabrałam jego full capa i zaczęłam uciekać.
-Lenka dawaj mi go...
-Nie...
Po kilku minutach mnie dogonił. Złapał w ramiona i nie chciał puścić. Jego usta  powoli zbliżały się do moich.
Tak cudowni się czułam w tej chwili. dotkną ciepłą dłonią mojego policzka... składał na moich ustak niebiańskie pocałunki. Ta chwila mogła trwać wiecznie.
-Przepraszam - szepną cicho do mojego ucha
-Nie maż za co...-uśmiechnęłam się




sobota, 24 sierpnia 2013

2. To ta ławka

Obudziłam sie bardzo ucieszona. Wczoraj gdy go nastraszyłam krzyczał że mnie nie lubi. Wziełam kompiel i szłam do siebie. Byłam obwiązana ręcznikiem. Nagle usłyszałam znajomy głos.
-Lenka...
-Robert
-Lenka...
Gapiłam sie na niego a on na mnie. Spadł mi ręcznik i usłyszałam drugi głos.
-Lenuś...k
-Łuki
Łukasz zerknoł w dół.
-O kurwa!
Testosteron zaczoł rozsadzać jego spodenki. Chwyciłam ręcznik. Na policzkach spoczeły mi wielkie rumięce. Pobiegłam sie ubrać. Założyłam kremowe rurki i białom koszulke. Zbiegłam na dół.
-Śliczności-zaśmiał sie Robert
-Oj tam... co tam?
-A nic nudamy może chcesz iść z nami?
-Pewka-poczochrałam mu włody
Po pietnastu minutach byliśmy na miejscu. Łukasz mnie podrywał. Stadion jest super.
-Dzień dobry...
-Witam
Trener sie uśmiechnoł. Siadłam sobie na ławce. No tak moimi znaiomymi są piłkarze Borussi. Trening szybko zleciał. Okropnie sie wstydziłam. Siedzieliśmy u  Błaszczykowskiego. Było super. Wyszłam aby sie przewietrzyć. Zamną poszedł Marco.
-Idziesz ze mną sie przejść?-spytał
-Oki...
Chodziliśmy bardzo długo. Siedliśmy sobie na ławce. Byłam troszke zmęczona. Oparłam głowe o ramie Reusa. Opowiadał jakie przypały tu robili. Był słodki. Przytuliłam go. Marco gładził mnie po ręce. Zasnełam wtulona w niego. Obudziłam sie z nim na ławce. Po prostu słodki. Powoli wstałam.
-Nie śpisz już Lenka?
-Nie... a jak siespało?
-Super jeszcze nigdy tak mi sie nie spało...
-To ta ławka...
-Nie to ta dziewczyna która leżała na moim ramieniu.
Zawstydziłam sie strasznie. Wstał i sie uśmiechnoł. Poszliśmy do domu Mario bo tam mam ciuchy. Przebrałam sie w sukienke. Chłopaki poszli na trening. Siedziałam nudządz sie jak nie wiem co. Poszłam na miasto. Było tu tyle fajnych miejsc.

piątek, 23 sierpnia 2013

1. Nie idź tam...

Uderzył mnie w twarz. Zaczoł przeklinać i mnie bić.
-Nie prosze...
-Wynoś sie z domu!
-Oczywiście wreszcie odejde...
Wziełam walizke wrzuciłam do niej kilka ubrań. Wyjełam jeszcze kase z pułeczki w kuchni. Weszła tam Julia i zaczeła gadać jaka to ja wyrodna córka. Nie zwracałam na nią uwagi. Teraz musze pomyśleć gdzie pojade. Nie mam nikogo tu w Polsce. Wyszłam z domu. Było późno a ja nie wiedziałam gdzie iść. Siadłam na ławce i sie popłakałam.
-Co mam zrobić?-myślałam-wszystko wali mi się na głowe...
Nie mogłam tu tak siedzieć. Ruszyłam w strone lotniska. Mam wszystkie dokumenty więc co mi tam. Siadłam na swoim miejscu i patrzyłam jak wszystko sie oddala. Tak mineły 4 godziny. Wy    gnełam telefon.
-Hej...
-Hej to ty Lenka?
-Tak... moge si u ciebie zatrzymać?
-Jasne a kiedy?
-Tak za 3 godziny
-Spoko...-odezwał sie
Wdiadłam do autobusu i zasnełam.Była chyba 9 rano. Ruszyłam w strone domu mojego przyjaciela.
-Cześć piękna:D-powiedział
-Hej...
-Głodna?
-Troszke
-Zrobie śniadanie... a tak to co cie sprowadza?
-A nic... po prostu tak przyjechałam..
Nie moge mu powiedzieć że ojciec mnie bił a macocha traktowała mnie jak służącom.Siedziałam z nim w kuchni. Słodko nie umiał zrobić śniadania. Gdy już zjedliśmy zasiedliśmy przed telewizorem. Śmiałam sie z niego bo tak bardzo głupiał.
-Puszcze horror:D
-Oki-powiedziałam przynoszząc pepsi
Zaczoł sie film. Ja sie nie bałam ale on nie mógł sie patrzeć.
-Nie idź tam... nie idź... zabiją cie... aaaaaa a nie mówiłem-powiedział ściskając moją ręke
Wreszcie koniec. Poszłam do siebie aon do siebie. Kusiło mnie żeby go nastraszyć. Znalazłam swoją szerwoną tubke z farbami. Po cichutku zeszłam po nuż. oblałam jego brzuch farbą.Szturchnełam go... zaspany otworzył oczy i...
-Aaaaaaaaaaaa pomocy aaaa ja umre aaaa mam rane....
-Hahahaha jesteś debilem xD
-Ja... ja wie... wiedziałem że to ty...
-Tak tak miłych koszmarów...
Poszłam z zacieszem spać.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Prolog+powitanie

Leżałam wspominając jak tu trafiłam. To przez ojca... gdy mama zginęła on się zmienił.Ale teraz mu to wybaczam. Jestem z osobą którą kocham. Nigdy go nie opuszczę. Głaskał powoli moje ramie. Teraz już wiem że dzięki temu wszystkiemu mogę być z nim.Nigdy nawet nie marzyłam o tym. Przy nim zapominałam o bożym świecie. Jestem szczęśliwa i nigdy to się nie zmieni. Wiem że nie tylko on mnie kocha. To może zacznijmy od początku...

-----------------------------------
Cześć! To mój drugi blog. Nie wiem czy wam się spodoba...
To tak na początek. A i to dla Ashley bo tak chciała żebym zaczęła tego bloga.