Uderzył mnie w twarz. Zaczoł przeklinać i mnie bić.
-Nie prosze...
-Wynoś sie z domu!
-Oczywiście wreszcie odejde...
Wziełam walizke wrzuciłam do niej kilka ubrań. Wyjełam jeszcze kase z pułeczki w kuchni. Weszła tam Julia i zaczeła gadać jaka to ja wyrodna córka. Nie zwracałam na nią uwagi. Teraz musze pomyśleć gdzie pojade. Nie mam nikogo tu w Polsce. Wyszłam z domu. Było późno a ja nie wiedziałam gdzie iść. Siadłam na ławce i sie popłakałam.
-Co mam zrobić?-myślałam-wszystko wali mi się na głowe...
Nie mogłam tu tak siedzieć. Ruszyłam w strone lotniska. Mam wszystkie dokumenty więc co mi tam. Siadłam na swoim miejscu i patrzyłam jak wszystko sie oddala. Tak mineły 4 godziny. Wy gnełam telefon.
-Hej...
-Hej to ty Lenka?
-Tak... moge si u ciebie zatrzymać?
-Jasne a kiedy?
-Tak za 3 godziny
-Spoko...-odezwał sie
Wdiadłam do autobusu i zasnełam.Była chyba 9 rano. Ruszyłam w strone domu mojego przyjaciela.
-Cześć piękna:D-powiedział
-Hej...
-Głodna?
-Troszke
-Zrobie śniadanie... a tak to co cie sprowadza?
-A nic... po prostu tak przyjechałam..
Nie moge mu powiedzieć że ojciec mnie bił a macocha traktowała mnie jak służącom.Siedziałam z nim w kuchni. Słodko nie umiał zrobić śniadania. Gdy już zjedliśmy zasiedliśmy przed telewizorem. Śmiałam sie z niego bo tak bardzo głupiał.
-Puszcze horror:D
-Oki-powiedziałam przynoszząc pepsi
Zaczoł sie film. Ja sie nie bałam ale on nie mógł sie patrzeć.
-Nie idź tam... nie idź... zabiją cie... aaaaaa a nie mówiłem-powiedział ściskając moją ręke
Wreszcie koniec. Poszłam do siebie aon do siebie. Kusiło mnie żeby go nastraszyć. Znalazłam swoją szerwoną tubke z farbami. Po cichutku zeszłam po nuż. oblałam jego brzuch farbą.Szturchnełam go... zaspany otworzył oczy i...
-Aaaaaaaaaaaa pomocy aaaa ja umre aaaa mam rane....
-Hahahaha jesteś debilem xD
-Ja... ja wie... wiedziałem że to ty...
-Tak tak miłych koszmarów...
Poszłam z zacieszem spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz