sobota, 24 sierpnia 2013

2. To ta ławka

Obudziłam sie bardzo ucieszona. Wczoraj gdy go nastraszyłam krzyczał że mnie nie lubi. Wziełam kompiel i szłam do siebie. Byłam obwiązana ręcznikiem. Nagle usłyszałam znajomy głos.
-Lenka...
-Robert
-Lenka...
Gapiłam sie na niego a on na mnie. Spadł mi ręcznik i usłyszałam drugi głos.
-Lenuś...k
-Łuki
Łukasz zerknoł w dół.
-O kurwa!
Testosteron zaczoł rozsadzać jego spodenki. Chwyciłam ręcznik. Na policzkach spoczeły mi wielkie rumięce. Pobiegłam sie ubrać. Założyłam kremowe rurki i białom koszulke. Zbiegłam na dół.
-Śliczności-zaśmiał sie Robert
-Oj tam... co tam?
-A nic nudamy może chcesz iść z nami?
-Pewka-poczochrałam mu włody
Po pietnastu minutach byliśmy na miejscu. Łukasz mnie podrywał. Stadion jest super.
-Dzień dobry...
-Witam
Trener sie uśmiechnoł. Siadłam sobie na ławce. No tak moimi znaiomymi są piłkarze Borussi. Trening szybko zleciał. Okropnie sie wstydziłam. Siedzieliśmy u  Błaszczykowskiego. Było super. Wyszłam aby sie przewietrzyć. Zamną poszedł Marco.
-Idziesz ze mną sie przejść?-spytał
-Oki...
Chodziliśmy bardzo długo. Siedliśmy sobie na ławce. Byłam troszke zmęczona. Oparłam głowe o ramie Reusa. Opowiadał jakie przypały tu robili. Był słodki. Przytuliłam go. Marco gładził mnie po ręce. Zasnełam wtulona w niego. Obudziłam sie z nim na ławce. Po prostu słodki. Powoli wstałam.
-Nie śpisz już Lenka?
-Nie... a jak siespało?
-Super jeszcze nigdy tak mi sie nie spało...
-To ta ławka...
-Nie to ta dziewczyna która leżała na moim ramieniu.
Zawstydziłam sie strasznie. Wstał i sie uśmiechnoł. Poszliśmy do domu Mario bo tam mam ciuchy. Przebrałam sie w sukienke. Chłopaki poszli na trening. Siedziałam nudządz sie jak nie wiem co. Poszłam na miasto. Było tu tyle fajnych miejsc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz